Przed oczami mamy wciąż obrazy z pełnego przeżyć dnia, - wytrwale oddany swojemu kunsztowi Balla Géza, oślepiające promienie słońca podczas spaceru pomiędzy rzędami winorośli, srebrne odblaski księżycowego światła na królowej europejskich rzek w najszerszym jej przełomie, tzw. żelaznych wrotach, oddzielających Rumunię od Serbii. Ale kolejny dzień mojej podróży szlakami karpackich win zapowiada się równie emocjonująco.

Po śniadaniu w Drobeta-Turnu Severin kierujemy się do pierwszej z dwóch winnic, których zwiedzanie zaplanowaliśmy na dzisiejszy dzień. Dzień, który odkryje możliwości winnic położonych na tym samym równoleżniku co Bordeaux czy Piemont, czyli symbole najwyższej jakości win produkowanych we Francji oraz we Włoszech. Oltenia ma do zaoferowania różnorodność gleb (gliniaste, brunatne leśne, kredowe czy terra rossa) oraz bardzo korzystne położenie geograficzne. Od północnej strony wyrastają potężne Karpaty zapewniające winnicom idealnie zorientowane i nasłonecznione południowe zbocza, od południa i zachodu rozpościera się szerokie koryto Dunaju. Obecność gór i wód korzystnie wpływa na warunki w winnicach – zapewnia umiarkowany klimat i sprawia, że lata nie są tak bardzo gorące.

Wjeżdżamy do posiadłości Domeniul Coroanei. Przez dłuższy już czas przecinamy rozległą winnicę, mijamy zielone, soczyste rzędy winorośli po prawej i lewej stronie drogi. Winnica ta wypuściła serię win z przepięknymi monochromatycznymi portretami zamiast etykiet, czym zwróciła naszą uwagę. Budynek, pod który podjeżdżamy, budzi respekt, a swoją urodą przyćmiewa niejedno okazałe francuskie chateaux. Odnowiony gmach, jeden z dwunastu królewskich domów Karola I, mieszczących niegdyś jego administrację, oraz okazały pomnik wspomnianego władcy potrafią przenieść w czasie. Nasz przewodnik, nienagannie ubrana pani, kierownik marketingu, opowiada o historii posiadłości. Następnie przechodzimy do pomieszczeń produkcyjnych, które jeszcze bardziej uświadamiają mi moją małość. Nigdy w życiu, a odwiedziłem już przecież niejeden region winiarski, nie spotkałem się z tak wysokimi tankami na wino w tak obszernych pomieszczeniach.

Zaczynamy się niepokoić, ponieważ oprowadzanie jest dość pobieżne i mechaniczne i, jak się wydaje, ma pokazać jedynie skalę przedsięwzięcia. Doskonały marketing stał się celem, a nie środkiem do tego celu osiągnięcia. Przypominamy sobie także, jak podczas planowania podróży po Rumunii zaskoczyła nas mnogość nagród, które otrzymały wina z Domeniul Coroanei. Takie przedsiębiorstwa wysyłają wina na wszelkie konkursy, których są setki, a fakt wytwarzania wina na bardzo dobrym poziomie zapewnia wielość odznaczeń. Wchodzimy do sali degustacyjnej. Talerze z przekąskami przyrządzonymi na bazie lokalnych produktów pobudzają apetyt i cieszą oczy estetyką podania.

Próbujemy po kolei wina z linii „Minima Moralia”, których etykiety to wspomniane wcześniej portrety. Wina są bardzo dobre, poukładane, wręcz idealne. Pachną i smakują, jakby były zaprojektowane ostatecznie, jeszcze zanim zakwitły krzewy. Powstrzymy się więc od zachwytów, bowiem prawdziwe wino jest wynikiem symbiozy warunków geologicznych, aury, jaka panowała danego roku oraz pracy ludzkiej. Otrzymuję informację o cenach tej linii, która, jak się okazuje, jest tańsza w stosunku do pozostałych. Rozmowy kończą się fiaskiem, wina są niemożliwe do sprzedania w Polsce, na ich zakup mogłaby sobie pozwolić jedynie nieliczna grupa osób, których cena nie interesuje.

Gdy zbliżam się do winnicy Corcova, mamy nadzieję na konstruktywne negocjacje i dobre wino w realnej cenie. Jest to winnica prowadzona przez wysoko wykwalifikowanego sprzedawcę oraz enologa kształconego we Francji. Cieszymy się, że witają nas najważniejsze osoby w firmie, bezpośrednio zajmujące się winem. Tym bardziej że Serban, mający pieczę nad sprzedażą wina, mówi po polsku. Oltenia jest idealnym siedliskiem dla odmian fetească neagră oraz francuskich odmian takich jak merlot, cabernet sauvignon, chardonnay. Po raz kolejny okazuje się, że nie będziemy mogli kupić pierwszego z nich, kolejny raz areał nie zapewnia ilości wina zaspokajającej popyt. Degustujemy muscat ottonel z 2011 roku i tracimy wiarę – już minęły najlepsze czasy dla tego wina. Mówimy, co myślimy, i dostajęemy zaskakującą odpowiedź: „Tak, to ostatnie butelki, za pół roku będziemy butelkować rocznik 2012” – czyżbyśmy zostali poddany testowi? Kolejne wino to chardonnay. Maślana nuta zdradza beczkę, nie zdominowała jednak owocowości. W ustach zbalansowane, pełne, przypomina wina z Burgundii. Sauvignon blanc przywodzi na myśl klasyczne wina z Doliny Loary. Kolejne: merlot i cabernet sauvignon to podróż do Bordeaux, ale we współczesnej odsłonie. Potężne syrah jest bardziej odzwierciedleniem australijskich shiraz niż północnej części Doliny Rodanu.

Wszystkie są dobrze zrobione, ale nieidealne. W jednych lekko szczypie alkohol, w innych jest zbyt ostra tanina, jeszcze w innych zbyt wysoka kwasowość, ale wskazuje to na prawdziwe wina, na które czas może wpłynąć jedynie pozytywnie. Odjeżdżamy na wschód i w czasie podróży przeglądamy tabele z notami win z Corcova. Klasyczne wina białe i nieprzebeczkowane klasyczne wina czerwone utwierdzają, że Oltenia to siedlisko idealne do uprawy odmian francuskich. Nie degustowałśmy pinot noir, odmiany, o której mówią: „To nie winiarz robi pinot, to pinot robi winiarza”, a to za sprawą dużych trudności w uprawie i wiwifikacji tej odmiany, szczepu będącego matką czerwonych burgundów. Dostaliśmy jednak butelkę zlaną bezpośrednio z beczki z przykazem, aby otworzyć ją za miesiąc. Otworzylismy i z dużą przyjemnością sączylismy kolejne krople finezyjnego, indywidualnie spójnego z terroir Oltenii pinota.


Fundacja ENO Carpathian
Kombornia 1
38-420 Korczyna

Tel.:(+48) 13 435 42 89
Fax: (+48) 13 435 42 88
fundacja@enocarpathian.eu

 

© 2013-2017, Enocarpathian.eu